Home Nasze artykuły Przemoc domowa
Przemoc domowa PDF Drukuj Email
Wpisany przez Joanna Biedka   
niedziela, 18 kwietnia 2010 22:00

Autorka: Anna Kempa

 

Przemoc domowa

 

Rodzina to najstarsza i najpowszechniejsza forma życia społecznego. Każdy z nas jest w sposób naturalny członkiem rodziny. Karta Praw Rodziny opracowana przez Stolicę Apostolską stwierdza, że: „Rodzina,(…) stanowi wspólnotę miłości i solidarności, jedyną pod względem możliwości nauczania i przekazywania wartości kulturalnych, etycznych, społecznych, duchowych i religijnych, istotnych dla rozwoju i powodzenia własnych członków oraz społeczeństwa”. Rodzinny dom powinien być więc ostoją, bezpiecznym schronieniem, wspólnotą miłości i solidarności. Rzeczywistość jest jednak często inna, daleka od ideału. Pomiędzy ludźmi, których łączy pokrewieństwo lub powinowactwo i którzy zamieszkują w jednym domu, dochodzi do aktów przemocy. Doznają przemocy fizycznej, emocjonalnej, są wykorzystywani seksualnie. Mowa tu o przemocy domowej, zjawisku które przez wiele lat było przemilczane i marginalizowane. Zostało jednoznacznie uznane za problem społeczny dopiero z chwilą uchwalenia ustawy z dnia 29 lipca 2005 roku o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. W związku z tym, że jest to zjawisko wieloaspektowe, wymagające dokładnego omówienia, w swojej pracy ograniczam się do przedstawienia obrazu kobiet jako ofiar przemocy domowej. Postaram się odpowiedź na pytanie jaką drogę muszą przejść zanim zdecydują się na najbardziej radykalne wyjście z sytuacji? Czy zabójstwo jest naturalną konsekwencją upokorzeń jakich doznawały przez cały czas trwania małżeństwa? A przede wszystkim czemu nie zdecydowały się odejść i nie szukać pomocy z zewnątrz?

Ustawa z 2005 roku definiuje pojęcie przemocy jako „jednorazowe albo powtarzające

się umyślne działanie lub zaniechanie naruszające prawa lub dobra osobiste osób wymienionych w pkt 1 (członek rodziny), w szczególności narażające te osoby na niebezpieczeństwo utraty życia, zdrowia, naruszające ich godność, nietykalność cielesną, wolność, w tym seksualną, powodujące szkody na ich zdrowiu fizycznym lub psychicznym, a także wywołujące cierpienia i krzywdy moralne u osób dotkniętych przemocą”. Definicja zawiera kilka podstawowych elementów. Przede wszystkim za przemoc w rodzinie można uznać nie tylko powtarzające się działanie, ale też jeden czyn. Po drugie jest ono skierowane wobec członka rodziny. Definicja wskazuje na przedmiot naruszenia jakim są prawa lub dobra osobiste. Zwrot „w szczególności”oznacza, że katalog nie jest zamknięty. Mankamentem definicji jest brak określenia motywacji sprawcy. Osoba, która nastaje na czyjeś życie w celu otrzymania spadku, popełnia przestępstwo, ale nie dotyczy jej przemoc domowa. Prof. dr hab. Jarosław Warylewski, który przygotował projekt opinii Rady Legislacyjnej zaznaczył też, że zbędny jest wyraz „umyślne”, ponieważ „przemoc” jest zawsze umyślna. Intencją działającego jest wyrządzenie krzywdy osobie bliskiej. Tak jak wcześniej napisałam sprawca dopuszcza się ataków fizycznych, emocjonalnych, wykorzystuje seksualnie.

Podejmowane są próby określenia skali występowania zjawiska przemocy domowej na obszarze całego kraju. W tym celu prowadzone są między innymi statystyki policyjne. Ze stu procentową pewnością można stwierdzić, że ofiarami są przede wszystkim kobiety. Statystyki wskazują, że zjawisko przemocy domowej przybierało systematycznie na sile do 2006 roku, podczas gdy w 2007 roku nastąpił spadek. Trudno jest na dzień dzisiejszy stwierdzić czy sytuacja uległa pewnej poprawie, gdyż w 2008 roku odnotowano ponowny wzrost. Raporty policyjne nie są jednak w pełni miarodajne, gdyż nie obejmują wszystkich przestępstw bądź też dotyczą tych, które nie miały tak naprawdę miejsca. Wielokrotnie osoba dręczona nie ujawnia, że jest ofiarą przemocy domowej. Sprawa w skrajnych przypadkach wychodzi na jaw dopiero, gdy żona zabija męża, który był dla niej potworem. Tak też było w przypadku Katarzyny Puerto Rodrigez (nazwisko zmienione) i Mirosławy Romanowskiej – bohaterek książki „Polskie morderczynie” Katarzyny Bondy.1 Te dwie kobiety zostały skazane za zabójstwo swoich partnerów. Motywem była zemsta, poczucie krzywdy i urazy. Uzyskano przyznanie się do winy. Otrzymały wyroki 15 i 12 więzienia. Były ofiarami przemocy domowej, które nie szukały jakiekolwiek pomocy ze strony innych. Dobre małżeństwo zaspokaja potrzeby w zakresie miłości, uznania, wsparcia materialnego i psychologicznego. W ich przypadku nie wypełniało żadnych z tych zadań. Zdecydowały się na zabójstwo swojego kata, by zakończyć pasmo cierpień i upokorzeń.

Większość kobiet zaczyna doświadczać przemocy po zawarciu związku małżeńskiego lub zamieszkaniu z partnerem. Zanim ma miejsce pierwszy akt przemocy, partnerzy są opiekuńczy, czuli i przyjaźnie nastawieni. Sielanka jednak nie trwa zawsze, a pierwszy atak jest dla ofiary przemocy domowej szokiem. Kobiety nie spodziewają się, że zwiążą się z tyranem domowym. Jest to zatem argument, który przemawia za obaleniem mitu ofiar jako masochistów, które nie zgłaszają aktów przemocy, nie opuszczają domu. Tak też było w przypadku Katarzyny Puerto Rodrigez. Początkowo nic nie wskazywało, że Luis jest osobą agresywną. Zasypywał ją prezentami, zabiegał o nią, był czuły, troskliwy i opiekuńczy. Kobieta uważała go za swojego księcia z bajki. Sytuacja zaczęła się jednak stopniowo pogarszać. Mężczyzna coraz częściej zaglądał do kieliszka i wszczynał awantury będąc pod wpływem alkoholu. Rozpoczęła się spirala przemocy domowej. Katarzyna doświadczała coraz poważniejszych aktów przemocy. Szczególnie znaczenie ma przytoczony fragment wypowiedzi ofiary: „Jego brutalność przejawiała się nawet samym tylko spojrzeniem. Kiedy coś mu nie wyszło albo coś było nie tak, patrzył na mnie w sposób, który wskazywał, że gotów jest mnie udusić. W czasie awantur podbiegał do mnie i zamachiwał się. Jak Julia (córka) była mała, starałam się nią zasłaniać, ale potem i to nie pomagało. Rzucał się na małą. Jeśli nie było jej w pobliżu, bez ogródek rzucał się na mnie, dusił albo bił po całym ciele”. Następnie Katarzyna stwierdza, że awantury były normą, odbywały się nawet trzy razy dziennie. Poczym przez kilka tygodni sytuacja wracała do „normy”. W dalszej części relacji mówi o aktach agresji seksualnej: „Był brutalny przed i w trakcie stosunków płciowych. Bił mnie w trakcie po twarzy albo związywał mi ręce.(…) Lubił kiedy odczuwałam ból i zwykł to robić na siłę”. Podobny przebieg wydarzeń miał miejsce w przypadku drugiej bohaterki książki Katarzyny Bondy, Mirosławy Romanowskiej. Narzeczony był w stosunku do niej szarmancki, adorował ją. Uważano go powszechnie za dobrą partię. Kobieta zdawała sobie sprawę, że jej ukochany boryka się z problemami alkoholowymi, ale łudziła się, że pomoże mu przezwyciężyć nałóg i nawróci go na dobrą drogę. Po zawarciu związku małżeńskiego sytuacja zaczęła się pogarszać, a alkohol zagościł w życiu męża na dobre. Znajdując się pod wpływem alkoholu gwałcił ją: „Ja w każdym razie musiałam z nim współżyć. Nieważne, czy tego chciałam czy nie. (…) Więc mnie gwałcił, codziennie byłam gwałcona. Ciągnął mnie do piwnicy i tam zaspokajał swoją chorą potrzebę.” Po każdym takim incydencie Mirosława starała się wrócić do równowagi, „by normalnie żyć, udawać, że nic się nie stało”. W dalszej części relacji stwierdza, że mąż odczuwał ogromną satysfakcję z posiadania nad nią władzy. Wszystko co czuła i jakie piekło przeszła oddaje jeden cytat: „Myślałam, że znalazłam człowieka, a nie potwora.”

Początkowo ofiara pragnie podporządkować się wymaganiom sprawcy lub czeka na zmianę jego zachowania. Zarówno Mirosława jak i Katarzyna miały nadzieję, że mężowie zaprzestaną aktów agresji. Mirosława składała doniesienie do prokuratury, lecz zawsze je wycofywała. Liczyła, że mąż przestanie pić i wszystko będzie w porządku. Nie brała nawet pod uwagę najbardziej radykalnego wyjścia z sytuacji, jakim było odejście. Katarzyna natomiast sądziła, że wyjazd do Polski zmieni sytuację – „będzie lżej, lepiej”.

Ofiary, gdy sytuacja nie zmienia się na lepsze, uświadamiają sobie, że czas podjąć działania, które przerwą falę przemocy. Szukają pomocy ze strony policji lub służb społecznych. Mirosława złożyła do prokuratury wniosek o poddanie męża leczeniu odwykowemu, który został odrzucony. Zwraca uwagę jedno zdanie z jej zeznań, gdy wyjaśniła dlaczego dopiero po dwudziestu latach małżeństwa zdecydowała się na rozwód: „Może wcześniej liczyłam, że ktoś się domyśli co przeżywam, zrozumie i mi pomoże. Ale tylko córki mnie zrozumiały, i to dopiero, jak dorosły.”

Inne kobiety udają się do schronisk dla ofiar przemocy lub szukają wsparcia u rodziny, przyjaciół. Zarówno Katarzyna jak i Mirosława nie podjęły żadnych z tych działań. Rodzice Katarzyny mieli podejrzenia, że związek nie był udany. Nie wtrącali się jednak, gdyż uważali, że nie da się nic zrobić. Córka nie mówiła ani im ani rodzeństwu jakie wydarzenia rozgrywają się za ścianami jej domu. Wszyscy wiedzieli, że mąż jest porywczy, nieobliczalny i hałaśliwy, ale nie że ją bije. Wobec sąsiadów udawała szczęśliwą małżonkę, mówiąc że Luis jest szarmancki i rozpieszcza ją prezentami. Gdy zabójstwa wyszło na jaw wszyscy byli w szoku, ponieważ na pierwszy rzut oka wydawali się przykładnym małżeństwem. Katarzyna miała wsparcie jedynie w swoim szesnastoletnim synu, który ją bronił. Analogiczna sytuacja miała miejsce w przypadku Mirosławy. Kobieta nie zwierzała się nikomu, ponieważ wstydziła się swojego życia. Wolała grać szczęśliwą, zawsze uśmiechniętą i zadowoloną małżonkę, niż poprosić o pomoc.

Tak jak wcześniej napisałam, Mirosława przez 20 lat małżeństwa nie brała pod uwagę możliwości ucieczki od męża. Swoją postawą nie różniła się od innych kobiet, znajdujących w takim jak ona położeniu. Ofiary przemocy domowej próbują jedynie zmienić swoje zachowanie tak, by zmniejszyć cierpienie. Przynosi to rezultaty tylko na krótką metę, nie chroni przed agresją w przyszłości. Mirosława zazwyczaj pokornie szła z mężem do piwnicy, gdzie ją codziennie gwałcił. Zaczęła jednak uciekać i chować się przed nim, co wywoływało tylko gniew. Kiedy udało jej się choć raz uciec, odzyskiwała trochę godności. Długo trwało za nim zdecydowała się na podjęcie radykalnych działań. Najlepiej sytuację przedstawia następująca wypowiedź: „Czułam się, jakby był przyspawany do mnie, nie przynitowany, a przyspawany na stałe. Żyłam jego życiem, byłam tak omotana przez niego, że to było dla mnie jak powietrze”.

Trudno jest zrozumieć, dlaczego ofiary przemocy w rodzinie pozostają w domu, w którym dochodzi do przemocy. Postaram się wyjaśnić ich bierność. Po pierwsze kobiety nie są w stanie podjęć decyzji o odejściu. Stwierdzono, że strach zmniejsza umiejętność precyzyjnego myślenia. Mirosława widząc męża, czuła tylko strach i obrzydzenie. Ofiara staje się bezradna, ma obniżoną zdolność rozwiązywania problemu. Jest w stanie analizować tylko aktualną sytuację. Świadczy o tym chociażby taktyka Romanowskiej. Strach przed mężem popychał ją do wytężonej pracy, znajdowała w niej ucieczkę: „Żeby nie myśleć o tym, co mi zrobi i co mi może zrobić, miałam ustalony jutrzejszy dzień już dzisiaj. Trzymałam się twardo tej zasady. A to, że musiałam zejść z nim do piwnicy, to musiałam”. Pracowała jak najwięcej, by nie myśleć o doznawanych krzywdach. Starała się przetrwać, ale nie szukała daleko idących rozwiązań.

Po drugie, kobiety są często ekonomicznie zależne od sprawcy i nie widzą możliwości samodzielnego utrzymywania się po odejściu z domu. Uważają, że tylko on dostarcza środków koniecznych do życia. W przypadku Katarzyny i Mirosławy było inaczej. Obydwie odznaczały się zaradnością i skutecznością w podejmowanych działań. Katarzyna wyemigrowała w celach zarobkowych, szybko nauczyła się języka. Założyła ochronkę dla dzieci, później sklep i bar, a prowadzona przez nią działalność przynosiła dochody. Podobnie było z Mirosławą. W ich przypadku powodem agresji mężów mogła być przedsiębiorczość małżonek. Jednym z czynników wpływających na pojawienie się przemocy jest bowiem rozbieżność osiągnięć zawodowych i ekonomicznych mężczyzn i kobiet. W sytuacji gdy kobieta może pochwalić się większymi osiągnięciami w porównaniu do osiągnięć męża, to ryzyko przemocy wzrasta. Przemoc wobec kobiety o niskim statusie ma na celu pozostawienie jej „na swoim miejscu”. Przemoc, która skierowana jest przeciwko kobiecie rozwijającej się, wynika z poczucia zagrożenia jej wzrastającą władzą.

Kolejnym powodem do zostania przy mężu, a raczej wymówką, może być nauka Kościoła Katolickiego. Mirosława uważała, że złożenie przysięgi małżeńskiej pozostaje dla niej wiążące. Sądziła też, że dzieci powinny mieć ojca.

Ofiary przemocy domowej często ciągle kochają sprawcę i mają nadzieję na poprawę sytuacji w małżeństwie. Katarzyna uważała, że „ogólnie było dobrze, byłam zadowolona, wszystko szło, jak należy”. Później dodaje, że różnie było między nimi, ale jak to w małżeństwie. Wiele kobiet tłumaczy agresję nadużywaniem alkoholu przez sprawcę i jest przekonane, że zaprzestanie picia spowoduje zniknięcie przemocy. Tak też sądziła Katarzyna. Za główną przyczynę ich nieszczęść widziała w otworzonym przez siebie barze. Postanowiła go sprzedać, licząc że mąż zajmie się czymś innym i wszystko się zmieni.

Ponadto rodziny, w których dochodzi do przemocy są często odizolowane i rzadziej

kontaktują się z innymi ludźmi, od których mogłyby otrzymać wsparcie. W przypadku Katarzyny sytuację pogarszała odległość i język. Mieszkała we Włoszech, daleko od rodziny od której mogłaby uzyskać wsparcie. Po powrocie do kraju jej sytuacja także nie uległa poprawie. Matka przyznała, że córka była osobą skrytą. Rodzice nie znali również języka włoskiego, co uważali za przeszkodę w udzieleniu pomocy. Mirosława natomiast mieszkała z mężem i dziećmi w dużym domu, który znajdował się na skraju wsi, w oddaleniu od innych zabudowań.

Kobiety są często zastraszane, że przyznanie się innym o byciu ofiarą przemocy domowej przyniesie negatywne skutki. Czują strach, że wyjawienie prawdy zagrozi życiu ich samych bądź członków rodziny. W relacjach Katarzyny i Mirosławy nie pojawia się ten argument, choć mógł on mieć też znaczenie. Mirosławą bardziej kierowało uczucie wstydu i poczucie obowiązku, by córki miały ojca.

Innym czynnikiem przemawiającym za bierną postawą kobiet krzywdzonych jest przekonanie o niewielkich możliwościach otrzymania pomocy poza domem. Przytoczę tutaj anonimową wypowiedź, jaka znalazła się na forum internetowym poświęconym nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie: „Ta nowelizacja i tak nie będzie respektowana, znając życie. Tyle się mówi o przemocy, a ja zostałam z czwórką dzieci na ulicy. Faktem jest, że dostałam wsparcie psychologa, ale o całą resztę musiałam martwić się sama. Przez trzy lata ciągle się przeprowadzałam, były mąż wciąż mnie atakował, a policja i sądy rozkładały ręce. Czy oni myśleli wtedy o moich dzieciach? Oby nasze prawo w końcu się zmieniło i oby w końcu zaczęto karać oprawców.” Ta wypowiedź jest niestety wiarygodnym podsumowaniem polskiej rzeczywistości.

Ofiarami przemocy domowej jest wiele kobiet. Nie wszystkie jednak decydują się, by w obronie własnej odpowiedzieć przemocą na przemoc, a nawet zabić. Jakie są zatem czynniki, które sprawiają że niektóre uciekają się do przyjęcia takiej postawy obronnej? Uważa się, że decydujące znaczenie ma nadużywanie alkoholu przez sprawcę, częste akty przemocy, poważne obrażenia doznawane przez ofiarę , groźby lub rzeczywiste akty przemocy seksualnej, grożenie kobiecie śmiercią. Zarówno Katarzyna jak i Mirosława spełniły te wszystkie kryteria. Obydwie nie poddały się też psychoterapii. Cierpienie, które w sobie gromadziły, rosło przez lata. W przypadku Katarzyny szalę przechyliła kolejna groźba męża, że zabije ją i dzieci. Marzena nie chciała sprzedaży domu i podziału majątku. Straciłaby to na co przez lata pracowała. Obawiała się także o los swoich córek. Kobiety decydują się na opuszczenie partnera i poszukiwanie schronienia poza domem, gdy uznają że zagraża on ich dzieciom. Mirosława postanowiła uciec wraz z córkami, ale mąż dowiedział się i udaremnił przeprowadzkę. Stwierdziła, że nie chciała go zabić, ale po prostu nie wytrzymała. Zabójstwo jakie popełniły było ostateczną konsekwencją przemocy domowej jaką doświadczały przez całe życie.

Tak wygląda rzeczywistość, z którą zmagają się ofiary przemocy domowej. A jak walka z tym zjawiskiem została prawnie uregulowana przez państwo? W Polsce obowiązuje ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. W jej preambule czytamy o motywach jakimi kierował się ustawodawca. Ma ona na celu zwiększenie skuteczności przeciwdziałania przemocy w rodzinie. Jej zadaniem jest także inicjowanie i wspieranie działań polegających na podnoszeniu świadomości społecznej w zakresie przyczyn i skutków przemocy w rodzinie. Ustawa jednak poza jednoznacznym stwierdzeniem istnienia w Polsce zjawiska przemocy domowej, nie stanowi skutecznego narzędzia w walce z tyranami domowymi. Większość przepisów ma charakter postulatów. Nie zostały określone sankcje, które zostaną nałożone na osobę zachowującą się w sposób inny niż przewidziany w akcie normatywnym. Obowiązywanie ustawy od 2005 roku wykazało, że nie spełnia ona zadań, dla których została powołana. Postanowiono, więc przeprowadzić jej nowelizację. Rada Ministrów 3 lutego 2009 roku przyjęła nowelizację o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, pierwsze czytanie odbyło się w marcu. Generalnie inicjatywa oceniana jest pozytywnie, choć niektóre przepisy budzą zastrzeżenia i konieczne są zmiany. Projekt jest teraz przedmiotem szczegółowych prac podkomisji, obecnie są to zmiany kodeksowe, Kodeksu Karnego oraz Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Potrwają one na pewno do końca tego roku. Nowelizacja, która zostania uchwalona zapewne w przyszłym roku, ma zapewnić skuteczną ochronę ofiarom przemocy, stworzyć mechanizmy ułatwiające izolację sprawców od ofiar, umożliwić rozwój profilaktyki jako formy zapobiegania przemocy w rodzinie oraz zmienić podejście społeczeństwa do tego problemu. W pracy przedstawię jakie najważniejsze zmiany wprowadza projekt w stosunku do obowiązującej ustawy.

Pierwszą modyfikację można znaleźć w art. 3, gdzie zaznaczono że każda forma pomocy ma być bezpłatna. Dodano też punkt piąty, dotyczący badania lekarskiego w celu ustalenia przyczyn i rodzaju uszkodzeń ciała związanych z użyciem przemocy w rodzinie oraz wydania zaświadczenia lekarskiego w tym przedmiocie. Tę zmianę postulowały organizacje kobiece. Płatne badanie lekarskie jest bowiem dla wielu ofiar przemocy poważnym problemem. Bezpłatne zaświadczenie będzie można otrzymać na przykład od lekarza pierwszego kontaktu lub lekarza, który pełni ostry dyżur. Teraz bezpłatną obdukcję wykonuje się jedynie na wniosek prokuratora. Nowelizacja wprowadza też wymagania co do osób zatrudnionych w specjalistycznych ośrodkach wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie i

osób prowadzących oddziaływania korekcyjno-edukacyjne. Nakłada też na gminy i powiat obowiązek zapewnienia osobom dotkniętym przemocą w rodzinie miejsc w ośrodkach wsparcia

Zgodnie z postulowanym rozwojem profilaktyki jako formą zapobiegania przemocy w rodzinie, projekt zobowiązuje gminy do opracowywania i realizacji gminnego programu profilaktyki, a także do powołania gminnego zespołu interdyscyplinarnego. Profilaktyka została włączona do zadań własnych województw. Nadzór i kontrola nad zadaniami samorządowymi w obszarze przeciwdziałania przemocy w rodzinie powierzony zostanie wojewodzie. Będzie on miał również obowiązek powołania Wojewódzkiego Koordynatora realizacji Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie.

Obowiązująca nadal ustawa stanowi, że osoby, które w związku z wykonywaniem swoich obowiązków służbowych lub zawodowych powzięły podejrzenie o popełnieniu przestępstwa z użyciem przemocy w rodzinie, niezwłocznie zawiadamiają o tym Policję lub prokuratora. Nowelizacja nakłada także na świadków przemocy w rodzinie obowiązek zawiadomienia Policji, prokuratora lub innego podmiotu działającego na rzecz przeciwdziałania przemocy w rodzinie. Rozszerzeniu ma ulec także krąg podmiotów stosujących procedurę „Niebieskiej Karty”, która do tej pory dotyczyła policji i pomocy społecznej. Obejmie ona przedstawicieli ochrony zdrowia i oświaty.

Projekt przewiduje też zmianę art. 72 Kodeksu Karnego, co umożliwi nałożenie na sprawcę przemocy domowej obowiązku uczestniczenia w programach korekcyjno-edukacyjnych bez konieczności uzyskania jego zgody. Zmianie ulegnie także art. 275 Kodeksu Postępowania Karnego przez dodanie istotnych środków zapobiegawczych w formie nakazu powstrzymywania się od kontaktowania z pokrzywdzonym lub innymi osobami w określony sposób oraz nakazu opuszczenia lokalu zajmowanego wspólnie z pokrzywdzonym oraz określają zasady ich stosowania. Uważa, że zmiana ta zagwarantuje skuteczną ochronę osób dotkniętych przemocą w rodzinie powinna być dzięki tej zmianie zagwarantowana.

Projekt zawiera poprawki, które budzą kontrowersje. Należy do nich między innymi artykuł, który przewiduje możliwość wymieniania, gromadzenia i przetwarzania informacji oraz danych osób dotkniętych przemocą w rodzinie i osób stosujących przemoc w rodzinie, bez ich zgody. Byłyby to dane dotyczące: stanu zdrowia, nałogów, skazań, orzeczeń o ukaraniu, a także innych orzeczeń wydanych w postępowaniu sądowym lub administracyjnym. Konieczne jest stworzenie procedury, która zapewniałaby maksymalną ochronę i dochowywanie tajemnicy służbowej przez osoby, które mają dostęp do poufnych informacji. Nowelizacja nie daje pewności czy te wymogi zostaną dochowane. Jest to zagrożenie konstytucyjnego prawa do prywatności.

Postawa społeczeństwa jest koniecznym elementem w walce z przemocą domową. Jak zatem prezentują się wyniki badań opinii publicznej w tej kwestii?2 Generalnie Polacy odrzucają większość stereotypów na temat przemocy w rodzinie, są jednak szokujące wyjątki. 49% badanych stwierdziło, że ofiary akceptują swoją sytuację. Co czwarty respondent podziela pogląd, że to ofiara ponosi odpowiedzialność za doznawaną przemoc – „nie będzie ofiarą, gdy nie będzie prowokować (24%). Tyle samo twierdzi, że strach przed poruszaniem pewnych problemów w rozmowie z mężem jest problemem żony. Respondenci za normalne uważają obrażanie się i wyzwiska podczas kłótni (24%) oraz szarpanie i popychanie (18%). Przemoc to dla nich przede wszystkim przemoc fizyczna. Stereotypy utrzymują się zwłaszcza wśród osób po pięćdziesiątym roku życia, osób z wykształceniem podstawowym lub zasadniczym zawodowym oraz na wsi. Odrzucane są przez mieszkańców dużych miast, ludzi młodych oraz przez osoby wykształcone. Badani dostrzegają przemoc domową w polskim społeczeństwie, choć według nich nie zdarza się w najbliższym otoczeniu. Statystyki pokazują zatem, że obowiązująca ustawa nie zdała egzaminu. Nie pozwoliła bowiem na podjęcie skutecznych działań, które obniżyłyby skalę występowania tego zjawiska. Nie zrealizowano także celu ustawy w zakresie podniesienia świadomości społecznej co do przyczyn i skutków przemocy w rodzinie. Nadzieje pokładane są w nowelizacji ustawy, ale priorytetem powinna być zmiana sposobu myślenia opinii publicznej. Jest to konieczny warunek, by prawo spełniało swoje zadania, a walka z przemocą domową była skuteczna.

Rodzina warunkuje prawidłowy rozwój społeczeństwa, stanowi podstawę konieczną dla jego istnienia. Liczne interakcje jakiego zachodzą między członkami rodziny mogą jednak prowadzić do występowania konfliktów. Dom przestaje być schronieniem, ostoją bezpieczeństwa i miłości, nabiera charakteru destrukcyjnego. Mówiąc o trudnościach z jakimi boryka się współczesna rodzina, szczególną uwagę należy zwrócić na zjawisko przemocy domowej. Zjawisko to początkowo marginalizowano, nie podchodzono do niego z należytą uwagą. Świadczy o tym fakt, że obowiązująca ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie została uchwalona dopiero w 2005 roku. Z tą chwilą przemoc domową oficjalnie uznano za problem społeczny, któremu należy przeciwdziałać. Może nie dotykać nas bezpośrednio, ale każdy słyszał o żonach maltretowanych przez mężów. Walka jest trudna, dotyka bowiem najintymniejszej sfery życia. Wymaga inicjatywy i współpracy ze strony kobiety, która jest bita i zastraszana. W swojej pracy wykazałam, iż ofiara nie jest masochistą akceptującym doznawaną przemoc. Stara się stosować różne strategie, by zmniejszyć częstotliwość i intensywność cierpień. Krzywdzona kobieta, która jest osamotniona i sparaliżowana strachem analizuje jedynie aktualną sytuację. Nie potrafi myśleć w szerszej perspektywie. Ofiara czując współczucie i wsparcie ze strony innych, pokładając zaufanie w obowiązujących regulacjach prawnych, byłaby w stanie podjąć walkę o odmianę swojego losu. Uznanie przemocy w rodzinie za istniejący problem społeczny to krok w dobrym kierunku. Podejmowanie działań zmierzających do zmian regulacji prawnych, choć ważne, jest jednak niewystarczające. Nie można przede wszystkim odwracać się od kobiet, które potrzebują pomocy. Należy słuchać ich niemego wołania o ratunek, by nie było takich morderczyń jak Mirosława Romanowska i Katarzyna Puerto Rodrigez.

 

Bibliografia:

1. Bonda K.: Polskie Morderczynie. Warszawa 2009: MUZA SA

2. Herzberger Sh.: Przemoc domowa. Warszawa 2002: Państwowa Agencja Rozwiązywania

Problemów alkoholowych

3. Ustawa z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie (Dz.U. z 2005

r. Nr 180, poz. 1493.)

4. Projekt zmiany ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie oraz niektórych innych ustaw

5. Uzasadnienie projektu zmiany ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie oraz niektórych innych ustaw

 

Przypisy:

1 Bonda K.: Polskie Morderczynie. Warszawa 2009: MUZA SA

2 Badania przeprowadzone telefonicznie przez OBOP dla Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej w październiku 2007 roku.

 

Poprawiony: niedziela, 18 kwietnia 2010 22:03
 
Copyright © 2014 Portal Lex&Sex - Koło Naukowe WPiA UW Prawo a Płeć. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.
 

Odwiedzający

Naszą witrynę przegląda teraz 1 gość 

Wspierają nas:

Reklama
Reklama
Federa.org.pl
Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny
Klinika Prawa
Klinika Prawa Uniwersytetu Warszawskiego